Wielkimi krokami zbliża się nowy, 2026 rok. Dla wielu z nas jest to czas podsumowań, refleksji, a często także nadziei na lepsze jutro. Tymczasem za naszymi oknami — zgodnie z zapowiedziami — pojawiła się prawdziwa zima, która prawdopodobnie utrzyma się do sylwestra. W pogodzie mają utrzymać się minusowe temperatury. Tymczasem pod ziemią nadal gorąco, ale już z innego powodu, niż normalnie tam warunków pracy.

Najważniejszą, a zarazem najbardziej odczuwalną dla wielu mieszkańców Karbia informacją jest zakończenie wydobycia, a w konsekwencji likwidacja kopalni Bobrek. To wydarzenie budzi skrajne emocje i dzieli lokalną społeczność. Jedno jest pewne — dla wielu rodzin oznacza ono realne obawy o przyszłość i utratę stabilnego źródła dochodu.

Widmo przeszłości

Nie sposób w tym kontekście nie wrócić pamięcią do lat 90. XX wieku, kiedy w ramach transformacji ustrojowej, firmowanej m.in. przez premiera Balcerowicza, masowo zamykano nierentowne kopalnie i zakłady przemysłowe. Dla tysięcy górników oznaczało to nagłe bezrobocie. Wielu z nich, mimo wysokich odpraw, nie potrafiło odnaleźć się na nowym rynku pracy, co często prowadziło do problemów społecznych i rodzinnych, w tym uzależnień.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w tamtych latach alternatyw zatrudnienia niemal nie było — poza wielkimi, źle funkcjonującymi zakładami pracy, region nie oferował realnych możliwości. W chwili obecnej w całym kraju mamy rozwinięty rynek pracy.

Tragedia pod ziemią

Wracając do decyzji o zamknięciu kopalni Bobrek — jej bezpośrednim impulsem był tragiczny wypadek, do którego doszło 27 marca 2024 roku. Tego dnia pod ziemią miał miejsce silny wstrząs górotworu. W jego wyniku zginął jeden górnik, a kilku innych zostało poszkodowanych. Część załogi zdołała wydostać się o własnych siłach, natomiast jeden z pracowników został ewakuowany przez ratowników górniczych.

Wstrząs ten stał się punktem zwrotnym. Po przeprowadzonych analizach Wyższy Urząd Górniczy wydał negatywną opinię dotyczącą możliwości dalszego bezpiecznego prowadzenia wydobycia w rejonie Bobrek–Miechowice. Oficjalnie to właśnie ta ocena przesądziła o decyzji o zakończeniu eksploatacji i rozpoczęciu procesu likwidacji kopalni.

Niepewna przyszłość

Dla mieszkańców Karbia i okolic likwidacja kopalni Bobrek oznacza nie tylko zamknięcie zakładu pracy, lecz także symboliczny koniec pewnej epoki. Pozostaje nadzieja, że tym razem historia nie zatoczy koła, a likwidacja nie dokona się kosztem pozostałych mieszkańców dzielnicy. Nie chcemy, aby przybyło klientów lokalnej Żabki czy Biedronki, a w pobliskim parku walających się butelek po nocnych libacjach. Już teraz jest z tym realny problem.

Z rozmów z niektórymi pracownikami likwidowanej kopalni wynika, że do dziś nie mają oni jasnej wiedzy, co dalej. Ta ich niepewność budzi niepokojące skojarzenia z latami 90., kiedy wielu górników zostało pozostawionych samym sobie. Tym bardziej że choć zgodnie z pierwotnymi założeniami kopalnia „Bobrek” miała zakończyć działalność dopiero około 2040 roku, informacja o przyspieszeniu jej zamknięcia funkcjonuje w przestrzeni publicznej już od ponad roku.

W tym kontekście osoby popierające zamknięcie zakładu zadają pytanie, czy w ciągu roku nie jest możliwe znalezienie nowej, dobrze płatnej pracy. Podkreślają, że w kopalni zatrudnionych jest wielu wykwalifikowanych specjalistów, na których kompetencje istnieje zapotrzebowanie w innych branżach. Jako przykład wskazują m.in. Alstom w Chorzowie, który niedawno podpisał umowę na produkcję nowoczesnych pociągów piętrowych dużych prędkości przeznaczonych dla kraju.


%nazwa %tytuł

ROBOTA NIE DLA KAŻDEGO

Na zakończenie roku, chcielibyśmy złożyć szczere podziękowania wielu pokoleniom pracowników Kopalni Bobrek za ich ciężką, często niedocenianą pracę. Przez lata, dzień po dniu, wykonywaliście swoje obowiązki głęboko pod ziemią, narażając zdrowie i życie.
Wieloletnia praca w takich warunkach bardzo często doprowadziła was do chorób kręgosłupa, schorzeń stawów, a także chorób płuc spowodowanych wdychaniem pyłu. Do tego dochodziły trudne warunki psychiczne — praca w ciemności, w stałym kontakcie z wodą, pod presją czasu, a niejednokrotnie również na wysokości, bo tak, pod ziemią także pracuje się na wysokościach. Wszystko to odbywało się w towarzystwie ogromnego hałasu maszyn, który był codziennością górniczego fachu.
Prawdziwa praca w kopalni „Bobrek”, podobnie jak inne, nie ma wiele wspólnego z turystyczną atrakcją np. w Guido, czy estetycznymi zdjęciami górników znanymi z folderów i fotomontaży. To był, ciężki i wymagający zawód.

Za to wszystko — dziękujemy.

Udostępnij publikację:

[Wszystkich: 0 Przeciętnie: 0]