Fakt: To także szkody górnicze

Brantka i piękny staw Bączek — choć nie wiemy, kto nadał mu taką nazwę — w 2003 roku wyraźnie zwiększyły swój stan wód. Ten drugi zbiornik, położony w niecce, rzeczywiście potrafi robić wrażenie, zwłaszcza latem, gdy konie pasą się na łące. W tamtym czasie nie był jednak tylko malowniczym elementem krajobrazu. Stanowił także realne zagrożenie dla nowo wybudowanych domów jednorodzinnych. Woda dosłownie podchodziła pod działkę najbliższego z budynków. Sami zobaczcie na OpenStreetMaps z tamtego okresu:

%nazwa %tytuł

Nie każdy wie, że część stawów, które dziś wydają się zupełnie naturalnym elementem krajobrazu, w rzeczywistości ma swoje źródło w działalności górniczej. To właśnie zapadanie się terenu i powstawanie niecek sprawiło, że z czasem pojawiły się tam zbiorniki wodne, które dziś dla wielu mieszkańców są po prostu częścią dobrze znanej okolicy.

Na mapie zaznaczyliśmy domy przy ul. Karbowskiej. Warto przy okazji zwrócić uwagę na przerywane linie — pokazują one dawny przebieg przejścia, z którego można było korzystać jeszcze przed budową obwodnicy.

Drugim okręgiem oznaczyliśmy rejon ogródków, który również znajdował się pod coraz większym wpływem podnoszącej się wody. Na przestrzeni lat Brantka zabrała już wiele Miechowickich ogródków działkowych „Rod Wspólna Praca”.

Nieoficjalnie z informacji Straży Pożarnej wiemy, że Brantka podchodziła już niebezpiecznie pod nasyp zjazdu z obwodnicy, w okolicy parkingu dla wędkarzy.

Ze stawu Bączek odpompowywano wodę przy użyciu pomp o dużej wydajności. Długie węże odprowadzały ją do wybudowanego kanału przy obwodnicy. Obok stała również przyczepa kempingowa, zapewne dla nocnego stróża pilnującego całej instalacji. Niestety nie zachowały się u nas zdjęcia z tamtego okresu.

Powyższe zdjęcie przedstawia utwardzoną drogę wykonaną na potrzeby montażu pomp, o których wspominaliśmy wcześniej. W tym rejonie znajdowało się również prowizoryczne zaplecze stróża.

W Karbiu, w rejonie torów kolejowych, mniej więcej na wysokości końca ul. Tomasza, funkcjonuje stała przepompownia wód kopalnianych, która od lat stanowi ważny element lokalnego systemu odwadniania.

Piękno i dzika przyroda

Na kolejnych zdjęciach widać przede wszystkim zarośla i krzewy. Już wkrótce miejsce to znów pokaże jednak swoje bardziej malownicze oblicze — jednocześnie piękne i dzikie. Nie brakuje tu dzikiego ptactwa, a bujna roślinność i kolory liści nadają temu zakątkowi wyjątkowy klimat.

Czy wody kopalniane mogą zalać Karb?

Pytanie o to, czy po likwidacji kopalń Karbiowi grozi zalanie, nie jest przesadą, lecz tematem, który od lat analizują hydrogeolodzy i specjaliści od odwadniania terenów górniczych. W opracowaniach Głównego Instytutu Górnictwa – PIB podkreśla się, że na terenach pogórniczych, gdzie wyrobiska są stopniowo zatapiane, może dochodzić do odbudowy ciśnień hydrostatycznych w górotworze. W praktyce oznacza to, że woda może ujawniać się na powierzchni w miejscach obniżonych przez dawną eksploatację, tworząc zalewiska, podmokłości i zbiorniki w nieckach bezodpływowych.

To właśnie dlatego samo zakończenie wydobycia nie oznacza, że problem „znika razem z kopalnią”. Przeciwnie — po wyłączeniu części systemów odwadniania trzeba stale kontrolować poziom wód i kierunki ich przepływu, aby nie dopuścić do podtopień terenu ani zagrożenia dla infrastruktury i zabudowy. Specjaliści wskazują, że likwidacja lub uproszczenie odwadniania może trwale zmieniać stosunki wodne na powierzchni.

W tym kontekście ważna dla Bytomia jest dawna kopalnia Centrum, która została przekształcona w Pompownię Stacjonarną Centrum. Jak podaje SRK, dla jej działania wykorzystywane są szyby Staszic i Budryk, a cały układ ma docelowo przejmować wody ze wschodniego skrzydła Niecki Bytomskiej, zabezpieczając sąsiednie zakłady górnicze przed zagrożeniem wodnym i ograniczając liczbę osobnych pompowni w nieczynnych kopalniach. System ten ma możliwość wypompowywania około 20 m³ wody na minutę, a następnie kierowania jej do Bytomki.

Krótko mówiąc: Karbowi nie musi grozić nagłe zalanie, ale tylko pod warunkiem, że system odwadniania będzie działał sprawnie i bez przerw. Dzisiejsze przepompownie nie są więc dodatkiem, lecz jednym z kluczowych zabezpieczeń terenów pogórniczych przed skutkami wieloletniej eksploatacji.

Źródła: GIG-PIB, SRK, publikacje z zakresu likwidacji kopalń i odwadniania terenów pogórniczych.

Udostępnij publikację:

[Wszystkich: 0 Przeciętnie: 0]